Stomil Olsztyn w przedostatnim meczu ligowym w tym sezonie zremisował 1:1 w Wikielcu z miejscowym GKS-em. Po meczu rozmawialiśmy z obrońcą olsztyńskiego zespołu - Mateuszem Pajdakiem.
Prowadzenie w spotkaniu objął Stomil po szóstym w tym sezonie golu Riku Iwamoto. Gospodarze doprowadzili do wyrównania (1:1) w ostatniej akcji meczu, gdy Michała Leszczyńskiego pokonał Icaro Ryan Neves Santana.
- Patrząc na wynik, to z pewnością było ciężkie spotkanie - powiedział po meczu Mateusz Pajdak, piłkarz Stomilu. - Nie oszukujmy się - Jajkowski (Mateusz, zawodnik GKS-u - red.) potrafi dograć precyzyjną piłkę w pole karne właściwie z każdego miejsca na naszej połowie. Wiedzieliśmy też, że rywale mają zawodników zdeterminowanych, by wygrać walkę w powietrzu, dopaść do bezpańskiej piłki i oddać celny strzał. Nie bez powodu mają najwięcej trafień w tej lidze. Uważam jednak, że z przebiegu meczu to my powinniśmy wygrać.
Pierwsza połowa zupełnie na to nie wskazywała - do przerwy olsztynianie mogli nawet przegrywać 1:3. Obraz gry zmienił się diametralnie po zmianie stron, kiedy Stomil przejął pełną kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami i osiągnął bezdyskusyjną przewagę.
- Patrząc obiektywnie, w końcówce sędzia mógł podyktować dla nich rzut karny - mówił na gorąco po meczu Pajdak. - Gdyby użył gwizdka, zapewne wybroniłby tę decyzję, a mecz zakończyłby się naszą porażką, co bolałoby jeszcze mocniej. Nie ma się jednak co oszukiwać - ten remis wcale nie jest dla nas korzystnym rezultatem i absolutnie nas nie zadowala.
Stomil Olsztyn jest liderem IV ligi z 38 punktami na koncie. Podopieczni Michała Kraszewskiego wygrali 12 spotkań i 2 razy zremisowali. Olsztynianie jeszcze nie przegrali w lidze. Czy nad taki scenariusz zawodnik wziąłby w ciemno?
- Nie zastanawiałbym się nad tym - mówi Pajdak. - Zawsze wychodzi się na boisko po pełną pulę w każdym meczu. Po czternastu kolejkach wiemy już, że to niemożliwe, bo przydarzyły się dwa remisy. Pozostaje lekki niedosyt, bo gdy punktujesz za trzy, nie musisz patrzeć na tabelę i wyniki przeciwników, tylko w spokoju koncentrujesz się na własnej grze.
W ostatnim meczu ligowym Stomil zagra przed własną publicznością ze Zniczem Biała Piska (sobota, 7 listopada, godz. 15:00). - Z pewnością chcemy zakończyć tę rundę w sposób, który da kibicom powody do radości. Po remisie w Wikielcu można się spodziewać, że wyjdziemy na boisko z ogromną determinacją, by pokazać się z jak najlepszej strony i sięgnąć po pewne zwycięstwo - kończy Pajdak.
I dodaje: - Trzeba jednak spojrzeć na sytuację realistycznie – zmagamy się ze sporą liczbą kontuzji. Dziś do składu wrócił Riku, ale opuszczał murawę z grymasem bólu. Mamy tydzień, żeby w pełni się zregenerować, od pierwszej minuty pokazać, że rządzimy u siebie, i udowodnić naszą pozycję lidera. Wierzę, że tego dokonamy, i serdecznie zapraszam wszystkich kibiców na to ostatnie spotkanie.