Stomil Olsztyn w 9. kolejce IV ligi wygrał 4:3 z Naki Olsztyn. Po meczu rozmawialiśmy z kapitanem Stomilu - Piotrem Łysiak. Dla tego piłkarza był to setny oficjalny występ w barwach “Dumy Warmii”.
Pojedynek od pierwszych minut obfitował w twardą walkę i zmienne koleje losu. Stomil, który przyzwyczaił swoich kibiców do pewnych i wyrazistych wygranych, tym razem musiał walczyć o pełną pulę do samego końca.
Działo się, zdecydowanie, działo się bardzo dużo - mówił po meczu Piotr Łysiak, kapitan Stomilu. - Bardzo ciężkie warunki dzisiaj tutaj na boisku. Szacunek dla nas, że pokazaliśmy charakter, co by nie było, i wygrywamy ten mecz. Wiadomo, ostatnie mecze wygrywaliśmy większą różnicą bramek, szybciej wyjaśnialiśmy te mecze, a dzisiaj było bardzo, bardzo ciężko. Byliśmy o krok od przegranej, później udało się zremisować, a za chwilę wygrywaliśmy i tak się mecz skończył.
Kapitan zespołu szczególną uwagę zwrócił na zawodników, którzy weszli na boisko z ławki rezerwowych i przaważyli szalę zwycięstwa na stronę Stomilu: - Szacunek zwłaszcza dla rezerwowych, bo to pokazuje to, co jest siłą tego zespołu w tym sezonie, czyli jedność, czyli właśnie zespół. Kto jest w pierwszej jedenastce – zaczyna, ale nawet jeżeli ktoś siedzi na ławce, wejdzie, jest potężną wartością dodaną i dzisiaj chłopaki wszyscy, dosłownie wszyscy, którzy weszli z ławki, oni wygrali nam ten mecz w zasadzie”.
Strata trzech bramek wywołało sporo samokrytyki w szeregach obronnych Stomilu. Łysiak nie ukrywał, że zespół popełnił błędy taktyczne i oddał przeciwnikom zbyt wiele swobody. - Za dużo swobody mieli przy rozgrywaniu zawodnicy Naki. Za głęboko się cofaliśmy na swoje pole, tak mi się wydaje - ocenił Łysiak. - Na pewno nie jestem zadowolony ze swojego występu jeśli chodzi o obronę, bo straciliśmy trzy bramki, to jest bardzo dużo. A też chyba Mateusz Pajdak jeszcze z linii wybił wcześniej.
Piotr Łysiak docenił również postawę gospodarzy oraz indywidualną klasę Pawła Tomkiewicza, z którym zna się od najmłodszych lat: - Naki grał bardzo dobrze, momentami nawet lepiej niż my - mówi Piotr Łysiak. - Spodziewałem się bardzo ciężkiego meczu i tak było, bo specyficznie się gra na tym boisku. Z Pawłem znamy się wiele, wiele lat, od dziecka można powiedzieć. Klasa Pawła jest znana i widać, że z formy nie wyszedł. Dalej ma bardzo wysokie umiejętności i dzisiaj też strzelił bramkę. Paweł to jest bardzo dobry zawodnik i nie dziwię się, że ciągnie w ofensywie Naki do przodu.
Mimo zastrzeżeń do gry w obronie, wygranie meczu w takich okolicznościach stanowi potężny zastrzyk mentalny w kontekście walki o awans do III ligi.
- Takie właśnie mecze, gdzie nie przegrywa się takich meczów, pokazuje charakter i wyciąga na zwycięstwo, one budują i atmosferę, i awans, i ciągną dalej zespół w dobrym kierunku, mimo że to nie był nasz najlepszy mecz – zaznaczył kapitan.
Dla samego Piotra Łysiaka prowadzenie Stomilu na boisku z opaską kapitańską na ramieniu ma wymiar szczególny: Jestem dumny, bo tak naprawdę moja przygoda ze Stomilem ciągnie się od dziecka. Pamiętam czasy Ekstraklasy, więc na pewno jest to wielka duma, że jestem kapitanem tutaj klubu, na który chodziłem od dziecka, na którym się wychowałem. Cieszę się, że na razie jest seria zwycięstw i mam nadzieję, że uda się po prostu... że awansujemy w tym sezonie”.
Zapytany o sentyment do zespołu Naki, w którym stawiał pierwsze piłkarskie kroki pod wodzą trenera Nakielskiego, dodał: - Zaczynałem w Naki oczywiście, ale wtedy trener Nakielski był jeszcze trenerem OKS-u 1945 i umowa była taka, że wszyscy tak naprawdę zaczynali od Naki, a w pewnym momencie przechodzili do ówczesnego OKS-u, a tak naprawdę Stomilu. Można powiedzieć, że jestem wychowankiem obu tych klubów.
Przed Stomilem kolejne wyzwanie – starcie z wiceliderem Concordią. Łysiak przestrzega jednak przed huraoptymizmem i podkreśla, że do każdego rywala trzeba podejść ze stoprocentowym zaangażowaniem: - Zawsze się spodziewam ciężkiego spotkania, bo to my musimy wygrać, na nas jest presja, a zespoły zwykle po prostu mają czystą kartę. Zawsze trzeba podejść na 100-120%. Jeżeli tak podejdziemy i ta dyspozycja dnia będzie też odpowiednia, no to wtedy na swoich warunkach mecz wygramy.
Spotkanie zaplanowano na niedzielę (4 października 2026 roku) o godzinie 15:00. Bilety można kupować na bilety.stomilolsztyn.com.




