Adam Zejer o projekcie Stomil Pro i treningach indywidualnych

Na początku roku Akademia Sportu wprowadziła kilka zmian w funkcjonowaniu. Mowa m.in. o początku dwóch projektów: Stomil Pro i szkoły treningów indywidualnych, które swoje działania rozpoczęły w kończącym się tygodniu. To część tematów, o których porozmawialiśmy z trenerem Akademii Sportu, Adamem Zejerem.

Pod jaki klucz byli dobierani zawodnicy do Stomil Pro? Na czym w ogóle ten projekt polega? 

– Projekt Stomil Pro dotyczy najbardziej perspektywicznych piłkarzy z konkretnych grup wiekowych w naszej akademii. Do udziału w Stomil Pro zawodników typowali trenerzy, którzy widzą ich na co dzień na treningach. Wiadomo, że grupa może ulegać modyfikacjom, i pewnie tak będzie, żeby móc się przyjrzeć i popracować indywidualnie z grupą zawodników.

Za nami pierwszy trening programu Stomil Pro, ilu widzi trener zawodników, którzy mogą w przyszłości wzmocnić pierwszy zespół? 

– Trudno powiedzieć. Mecze pokażą, którzy zawodnicy z roczników 2005 czy 2006 rokują na przyszłość. Na treningu można robić cuda, ale wykładnikiem umiejętności, dla mnie, jest mecz.

Kilka dni temu rozpoczęła się także szkoła treningów indywidualnych „Dumy Warmii”. Myśli trener, że zarówno Stomil Pro, jak i indywidualne zajęcia to był brakujący element? 

– Tak jest, możemy cofnąć się do pierwszego pytania. Każdy piłkarz potrzebuje regularnego kontaktu z piłką. Wiadomo, że oprócz treningów z drużyną, gdy jest piękny dzień, dzieciaki mają wolne od szkoły, to powinien być wręcz obowiązek trenerów i zawodników, żeby się spotkać i półtorej godziny spędzić z piłką przy nodze w dobrej atmosferze. Oprócz tego oni każdy wolny dzień muszą poświęcać na indywidualną pracę. Do treningów wystarczy piłka, kawałek trawy czy otwarty orlik i jeżeli chcesz, to będziesz pracował nad sobą. Jeśli tego zabraknie, to piłka Cię wypluje, a zawodowa nawet nie przyjmie. Granie w amatorskiej lidze, dwa czy trzy treningi tygodniowo to z pewnością nie są marzenia żadnego z chłopaków, jeśli już postawiłeś na piłkę, rób to jak profesjonalista.

 

Widziałem, że u trenera dalej czucie piłki, technika na wysokim poziomie.

– Wiadomo, mimo upływających lat wrodzona technika jest, ale za młodu cały czas nad nią pracowałem na podwórku, przed szkołą, na każdej przerwie, polegało to na małych grach 1 na 1, 2 na 2 czy 3 na 3. Za dzieciaka non stop miałem do czynienia z piłką. Teraz tego nie ma, a kontakt z futbolówką, jeśli chcesz grać na zawodowym poziomie i zarabiać z tego pieniądze, musi być codziennie.

Obecnie, wraz z trenerem Dariuszem Cekałą, prowadzi trener rocznik 2009. Jakie plany, cele na przyszłą rundę? 

Jest super, bo siedmiu zawodników z rocznika 2009 trenuje z grupą o rok starszą u trenera Piotra Krztonia, a do mnie będą schodzić na dwie ostatnie jednostki treningowe przed meczem. Także siedmiu ludzi mam już ogranych jak na ten wiek, a naszym zadaniem jest z grupy pozostałych zawodników, których jest około 20, przygotować 11 do gry, żeby z tamtą siódemką tworzyli kadrę meczową. Będziemy się starali każdy mecz wygrać i powalczyć o zwycięstwo w lidze Oczywiście, jeśli się to nie uda, to nic się nie stanie, nie będziemy rozdzielali szat, będziemy pracowali dalej. Mogę obiecać jedno: jestem ambitnym człowiekiem i trenerem, więc na pewno spróbujemy.

Na koniec zapytam o trójkę zawodników, którzy spod ręki trenera trafili do pierwszego zespołu. Jak ocenia trener minioną rundę w wykonaniu Bartosza Florka, Mateusza Drabiszczaka i Łukasza Borkowskiego? Ze szczególnym naciskiem na Bartka, który grał najwięcej. 

Tak jest, Bartek grał najwięcej z tej trójki, uderzył dwie bramki, z czego jestem bardzo zadowolony. Nie było biedy, ale stać go na jeszcze lepsze granie. Przejście z gry juniorskiej do seniorskiej to są dwa światy i jak Bartek, Drabi i Łukasz się z tym otrzepią, to będziemy mieli z tego pożytek i czerpali radość z oglądania ich. Nie pozostało im nic innego jak praca, praca i praca na treningach czy sparingach. Muszą pokazywać radość gry, chęć, a nie bazować na tym, że coś im się należy z powodu statusu młodzieżowca. W piłce nożnej jest tak, że się nie należy, wszystko trzeba sobie wyszarpać i walczyć, a jak jesteś młody, to musisz umieć się sprzedać. Widzę, że chłopaki mają dobre umiejętności, biedakami nie są, ale nie potrafią się sprzedać. Ja jestem akurat złym przykładem, bo od zawsze mały, lewa, nóżka, miałem plusy na starcie. Niektórzy zawodnicy muszą czekać aż trener doceni ich ciężką pracę i będą prezentowali wystarczający poziom na II ligę. Każdy trener z tyłu głowy, przy wpuszczaniu młodego zawodnika, ma to, żeby dzieciaka nie spalić. 

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej informacji

Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies.

Zamknij