Mundial, technologia, ale przede wszystkim Stomil. Rozmowa z Michałem Żukowskim

Tegoroczna piłkarska zima, mimo iż długa, może być okresem bardzo gorącym. Głównie za sprawą mundialu w Katarze, który rozpala emocje na boiskach i poza nimi. Ale gorąco może być także w Stomilu, bo po dobrych wynikach sportowych, kibice liczą na owocny okres transferowy oraz efektywne poszukiwanie nowych sponsorów. To także moment wytężonych rozmów z olsztyńskim magistratem i innymi podmiotami. Zainteresowanie osób związanych z klubem oraz kibiców widać gołym okiem. Aby nieco zaspokoić tę ciekawość, postanowiliśmy wypytać o wszystko (lub prawie wszystko) Michała Żukowskiego, Przewodniczącego Rady Nadzorczej Stomilu Olsztyn.

Rozmawiamy po meczu z Arabią Saudyjską. Ty jesteś w Katarze, widziałeś to na żywo, więc na początek opowiedz nam, jak to wszystko wyglądało z perspektywy trybun?

– Na początku wyglądało trochę nerwowo, bo przez pierwszą część meczu rzeczywiście Saudowie grali z dużą intensywnością i cisnęli. Na szczęście przydarzyła się ta fajna akcja. Rozmawiałem o tym z Arkiem Milikiem i pytałem, czy tak to sobie planowali. Ale on odpowiedział, że gdy pojawiają się wolne przestrzenie to jest miejsce na spontaniczne działanie. Szczęsny zagrał tę długą piłkę i jakoś tak wyszło, że poszła ta bramka. Zawodnicy z pewnym doświadczeniem, czują jak powinni zagrać, znają pewne schematy i wykorzystują je na boisku. Wpadła bramka, resztę znamy. Ten miękki karny w erze VARu… Będę miał okazję porozmawiać z szefem innowacji FIFA, który wymyślił VAR, jest jego twórcą, więc będziemy dyskutować pewnie w którą stronę to zmierza, bo to co się wydarzyło na naszym meczu pokazało, że są kontrowersje. Pytanie czy chcemy dążyć w tę stronę, by w takich „miękkich” sytuacjach, był karny? Pewnie dotknięcie było, ale czy ono spowodowało faul? No, bardziej było tam tak zwane „przyaktorzenie”, jak to mawiał Radek Majdan. Karny jednak był. Super, że Wojtek go wyciągnął i dobitkę też. To nas pobudziło i wpadła druga bramka dla Polski. Wydarzenie niesamowite, także kibicowsko, bo byliśmy w mniejszości, było tylko 1200 Polaków, a ponad 40 000 Saudów, co dało się odczuć. Byli bardzo buńczucznie nastawieni przed meczem. Widzieliśmy transparenty „Where is Messi? Where is Lewandowski?”. Udało się, po całkiem fajnej grze, zwłaszcza w drugiej połowie, wygrać. Nastroje są zatem dobre. Teraz ciężka praca i przygotowania na mecz z Argentyną, który jak wiemy do najłatwiejszych należeć nie będzie i wiele się może zdarzyć. Wiele też zależy od meczu Meksyk – Arabia Saudyjska. Natomiast widzę pozytywne nastawienie, widzę też taką chęć walki. Dla wielu zawodników to jest życiowa szansa, bo być może dla Roberta czy dla Wojtka Szczęsnego, który sam to przyznał, jest to ostatni mundial. Jak to jest ważne pokazał chociażby Robert po zdobyciu tej pierwszej bramki. Wzruszył się i to było mu bardzo potrzebne, by dopełnić karierę.

No dobrze, ale co Ty właściwie tam robisz? Domyślam się, że to nie jest taki spontaniczny wyjazd na mundial, żeby obejrzeć kilka meczów i pobyć w ciepłych krajach?

– Tak naprawdę, jestem tu z reprezentacją polskich startupów, która została wybrana w głębokiej selekcji i pojechała na mundial. We wrześniu, spółka, którą reprezentuje ogłosiła konkurs Road to Qatar dla startupów związanych z piłką nożną. Zgłosiło się ponad 40 zespołów w ciągu dwóch tygodni. Z tej czterdziestki wybraliśmy jedenastkę na taki obóz w PZPN. Następnie był wielki finał pod koniec października w Warszawie, gdzie jury wybrało finałową trójkę, która dostała w nagrodę wyjazd do Kataru. Mamy tu spotkania z przedstawicielami ekosystemu innowacji z Kataru, ale też z polskim biznesem, który czasami ciężko o dziwo złapać w Polsce, a tu są wszyscy w jednym hotelu, na miejscu. Czekamy na to spotkanie z szefem innowacji w FIFA, walczyliśmy o nie na najwyższym szczeblu, bo ten człowiek jest bardzo zapracowany i ma mało czasu, ale to postać numer jeden w światowych innowacjach piłkarskich, więc cieszymy się na to spotkanie. Po to jest ten wyjazd, żeby startupy mogły pokazywać swoją technologię, szukać klientów, inwestorów. Jest tu też taki startup, który ma technologię dla akademii i szkółek piłkarskich i już rozmawia z piłkarzami, którzy mogą zainwestować. W styczniu planujemy kolejną edycję i ja właśnie za to odpowiadam, żeby trochę rozruszać te innowacje w piłce nożnej i mam nadzieję, że to się powoli będzie działo.

Pytam o to, bo kibice i obserwujący nasze poczynania w Internecie, zaczęli zadawać pytanie, czy może z Kataru przywieziesz jakiegoś bogatego sponsora dla Stomilu?

– Mamy tu różne rozmowy, Wiadomo, że dla nich cele są jednak trochę inne – inne kluby w cieplejszej części Europy. Spotkałem się na przykład z jedną ciekawą osobą,  przedstawicielem rodziny, która ma w sumie 15 klubów piłkarskich i to nie jest dla nich inwestycja czysto biznesowa. Po prostu inwestują, bo podoba im się miejsce, we Włoszech na przykład. Wiadomo, że Stomil jest trudnym celem inwestycyjnym ze względu chociażby na infrastrukturę. Wydaje mi się, że to jest głównie odstraszające przed inwestycją. Polska powoli staje się dla nich ciekawym rynkiem i te rozmowy klubów z Ekstraklasy z inwestorami z tej części świata, rzeczywiście się dzieją. Wiem, że tak jest. Taka inwestycja pewnie niebawem się dokona, nie wiem czy w klubie z II ligi czy Ekstraklasy, ale taka jest rzeczywistość. Musimy obierać ten kierunek, rozmawiać, spotykać się. Oni nie mają z nami zbyt często kontaktu, bo Polacy często tu nie przyjeżdżają. Dlatego, tak jak wspomniałem, miałem tutaj kilka rozmów z inwestorami. Nie jest lekko, ale być może to zaprocentuje w przyszłości.

W sumie Olsztyn latem to ładne miejsce, więc może ktoś da się oczarować. Rozumiem jednak, że to melodia przyszłości i na razie, żaden przedsiębiorca z Kataru w Stomil nie wchodzi?

– Na tę chwilę nie, ale liczymy, że los się odwróci i ktoś zobaczy w nas drugą Szwajcarię i klub z dużymi możliwościami. Także ja uważam, że warto rozmawiać z ciekawymi osobami i z doświadczenia też wiem, że chociażby ci sponsorzy, którzy pojawili się w Stomilu w ostatnim czasie, bazują na takich właśnie luźnych rozmowach, relacjach. One wracają za kilka miesięcy, za rok i nigdy nie wiesz kiedy przyniosą ci jakąś korzyść. Może ta osoba, z którą rozmawiałeś, da Ci kontakt do kogoś innego. Staram się jak najwięcej wychodzić z hotelu, rozmawiać, spotykać się. Taki jest mój cel, spędzić ten czas tutaj aktywnie. Tu są wszyscy w tym momencie. Wszyscy ludzie piłki w jednym miejscu. Możemy krytykować te mistrzostwa, ale to jest fantastyczne, że pomiędzy stadionami jest 50 kilometrów w związku z tym ta komunikacja jest jak nigdzie indziej. To nie miało prawa się udać na innym mundialu. Oczywiście nie neguję tego, co jest negatywne. Wiemy jakie tu były sytuacje, skandal z wyborem tego miejsca. Gdy jednak jesteś już tutaj, to w kontekście organizacji, poruszania się, pod tym względem są kapitalne mistrzostwa.

Reprezentacyjno-mundialowy wątek mamy omówiony, choć pewnie jeszcze do niego wrócimy. Pora na Stomil. Rozmawialiśmy z prezesem Tymińskim, on jest zadowolony z wyniku sportowego, ale w swoim stylu tonuje nastroje. Jak to wygląda u Ciebie? Awans? To się uda? To dobry moment? Jesteśmy w stanie jako klub to dźwignąć na obecnym etapie?

– Mamy dużą pracę do wykonania. Już jej część wykonaliśmy. Jestem dumny z zespołu, że przez te kilka miesięcy udało się niektóre punkty zrealizować. Chociażby wybranie Dyrektora Sportowego Akademii Sportu Stomil Olsztyn – Kuby Mrozika. To zapowiadaliśmy na początku, tak samo jak zmianę podejścia akademii. Tu możemy postawić duży plus. Otwarcie się na region, zmiany organizacyjne w samym klubie, podejście do polityki transferowej, więcej wychowanków i sponsorów, również tych mniejszych. Została wykonana fajna praca i oczywiście jest jeszcze wiele do zrobienia. Ja zakładam organiczny, powolny rozwój i liczę, że dobra robota przyniesie dobre rezultaty. Mam jeszcze 2 punkty na liście, które nie są zależne od nas zupełnie i chciałbym, żeby one się ziściły. Jeden, to wypracowanie modelu współpracy z miastem, partnerstwa i naprawdę boli mnie to, że przez tyle lat nie udało się stworzyć wspólnej strategii współpracy miasta z klubem. Bardzo chciałbym, żeby to się wydarzyło. To jest absolutnie korzyść dla wszystkich. Dla miasta, dla klubu, dla społeczności i kibiców. Chcielibyśmy wiedzieć, co roku na czym stoimy, jakie mamy zasady, gdzie możemy zrobić progres, co może się zmienić. Tego chcemy i usilnie do tego dążymy. Ja od miesiąca próbuję się umówić z panem prezydentem na spotkanie. Nie odbiera telefonów, nie odpisuje na sms-y ani maile. Asystentka umawia spotkanie, też się nie udaje. Uważam, że to jest nie fair wobec całej społeczności. Nie wobec mnie, bo ja jestem z tych którzy rozumieją, gdy ktoś nie chce się ze mną spotkać. Ale dla mnie to jest spotkanie z reprezentantem społeczności Stomilu Olsztyn i bardzo chciałbym, by ta rozmowa się w końcu odbyła, a nie miała miejsce na sesji rady miasta. To jest jeden z punktów. Drugi to budowa społeczności kibicowskiej, takiej stowarzyszeniowej – socios. Chcę, żeby to wyraźnie wybrzmiało i było jasne. Ja nie mówię o naszych kibicach z sektora pierwszego, tych najbardziej zagorzałych fanach, bo tu jesteśmy ekstraklasą, jeśli chodzi o oprawy, wyjazdy i te wszystkie rzeczy. Mówię o tym, że w przeciwieństwie do wielu dużych klubów, to te stowarzyszenia typu socios nie wychodziły do tej pory. Może byłoby to trochę uderzenie w nas, bo jeszcze mocnej patrzono by nam na ręce, szturchano, żebyśmy zrobili to czy tamto, ale my tego potrzebujemy! Potrzebujemy silnej społeczności kibicowskiej, która daje nam pomysły, sprawdza nas, ale także inicjuje, na przykład akcje społeczne, zbiera środki, promuje 1%, który nie wypadł dla nas imponująco w tym roku. My możemy im pomóc takie stowarzyszenie założyć, ale ono musi być niezależne od klubu. Nie możemy się wtrącać w jego działania. To jest ten drugi punkt, który uważam, że powinien się zadziać. Kibice muszą stworzyć swoją społeczność. Nie tych zagorzałych fanów, bo oni mają się świetnie, ale zwykłych kibiców, fanów, żeby tam działy się akcje społeczne. Apeluję, by ktoś się do nas zgłosił po takie wsparcie. Zrobimy wszystko by pomóc.

Wróćmy do sponsorów. Płynność finansowa jest, ale nie ukrywajmy, że to nie sytuacja marzeń. Mamy dobry czas sportowo. Pytanie, jak klub powinien ten czas wykorzystać w innych sferach?

– Cały czas pracujemy nad nowymi sponsorami i ta praca musi być wykonana. Te 3 miesiące będą właśnie pracowite. Mamy świetne wyniki sportowe i możemy mówić, że sponsor powinien iść za klubem na dobre i na złe, ale nie oszukujmy się, sponsorzy idą właśnie za wynikiem sportowym. To daje nam teraz możliwość, żeby potwierdzać, iż w małym budżecie, zawodnikami, którzy nie mają najwyższych wynagrodzeń, w małej społeczności zrobiliśmy super wynik. Proszę zobaczyć co by było, gdybyśmy mieli tych środków i możliwości więcej. To będziemy pokazywać. Wierzę, że sponsorów będzie przybywać. Dalej jednak, patrząc na to jak funkcjonują kluby w 1. i 2. lidze, bez partnerstwa z samorządem i poduszki, też finansowej, ciężko jest budować bazę sponsorską. Podobnie rzecz ma się z infrastrukturą. Bez stadionu, który sprzedaje loże, ciężko wyjść poza rynek lokalny. To nie jest tylko specyfika Olsztyna, nie odkrywamy Ameryki. To zadanie, mamy zatem utrudnione przez wspomniany już brak modelu współdziałania z miastem. Słyszę głosy radnych, mówiące „szukajcie sponsora”. Tylko sprawdźmy, jacy sponsorzy byli wcześniej w Stomilu? Albo tacy, którzy mają sentyment do tego klubu, to zazwyczaj lokalne przedsiębiorstwa albo firmy, które miały inwestycje w mieście. W tym klubie, nigdy nie było głównego sponsora, który powiedziałby – dla mnie to jest świetne miejsce do tego, żeby robić sobie marketing i zasięgi w Polsce. Takie przypadki są w innych klubach, które mają infrastrukturę. Taki biznes potrzebuje miejsca dla swoich gości, z którymi robi swoje interesy. My takiego miejsca nie mamy. Dlatego będziemy dawali z siebie maksa, ale to zadanie jest naprawdę utrudnione w związku z sytuacją zastaną, którą niewątpliwie mamy. Nie chcę, żeby ktoś odebrał to jako narzekanie. Nie! Ostatnie miesiące pokazały, że zakasaliśmy rękawy, robimy swoje, nie płaczemy nad rozlanym mlekiem. Nie jest jednak tak, że będziemy milczeć o tym, czego brakuje. Mówimy to otwarcie. Kulturalnie, grzecznie, ale szczerze. Są problemy, ale pracujemy nad jak najlepszą bazą sponsorską.

Jak wygląda sytuacja ze sponsorem strategicznym? Tym, który mógłby znaleźć się na froncie koszulek. O to kibice i osoby, które są blisko Stomilu pytają. Trudno im się dziwić. Nietypowo wygląda koszulka piłkarska bez napisu z przodu.

– Cóż, nie chcemy tu popełniać błędu i wpuszczać na to miejsce sponsora, który rzeczywiście nie wniesie do klubu konkretnej kwoty, którą mamy ustaloną. Mamy sponsora koszulkowego, który daje do tej pory największą kwotę, ale nadal jest on na trykocie trochę niżej. Wiemy, jaka powinna być to kwota, by ktoś pojawił się na środku koszulki. Oczywiście takie rozmowy się toczą i tych rozmów w ostatnim czasie były dziesiątki. Z różnymi firmami, nie będę oczywiście podawał jakimi, bo tak to nie działa. Nawet tutaj, w Katarze, przy okazji meczu z Argentyną będzie jeden z prezesów, z którym odbędę już kolejną w tym temacie rozmowę. To nie jest tajemnica. Czy ja, czy Tomek, czy Arek tych rozmów mamy bardzo dużo i musimy je toczyć, robić swoje. Są pytania o nastawienie władz i miasta. Tu niestety muszę być szczery i mówię zarówno o dobrych stronach, jak i tych złych. Relacje powinno się budować na zaufaniu i szczerości. Oczywiście nie jest tak, że w pierwszym zdaniu mówię jak wygląda stadion, ale przychodzi taki moment, że ukrywać się tego nie da. Nie chce, by to była relacja na chwilę i żeby ktoś poczuł się oszukany, bo to idzie później w świat. Pracujemy zatem nad tym, by ten sponsor koszulkowy był. By pojawił się fajny napis, który kibice będą w przyszłości pamiętali i który będzie im się dobrze kojarzył. Mam nadzieję, że to się w tym sezonie uda.

Relacje z miastem. Dużo o nich mówimy. Ostatnio wstawiłeś film na swoje media społecznościowe. Stoisz na tle katarskiego stadionu i żartujesz, że to Olsztyn, rok 2030 i nowy obiekt w Olsztynie. Dziękujesz prezydentowi. Nie boisz się, że takie zachowanie, choć oczywiście z przymrużeniem oka, może spowodować, że porozumienie będzie jeszcze trudniejsze do osiągnięcia?

– Jeżeli ktoś ma poczucie humoru i dystans do siebie to nie będzie miał z tym problemu. W ogóle to popełniłem faux pas, bo w 2030 roku to może być pani prezydent, a nie pan. Natomiast bardzo się cieszę, że ten dystans i poczucie humoru złapał chociażby Marszałek Województwa Warmińsko-Mazurskiego, Gustaw Marek Brzezin, który polubił mój wpis. Tak powinniśmy na to patrzeć. W kontekście infrastruktury, którą mamy możemy albo się śmiać albo płakać. Ja do tego staram się podchodzić jednak z uśmiechem, bo co mi pozostało? Taki mamy stan i nie mam na ten stan wpływu. Stadion wygląda jak wygląda, nie mamy w Olsztynie boiska pod balonem. Nie zaklinamy rzeczywistości. Nie atakuję tu nikogo personalnie, ale nie może być tak, że nagle będziemy chwalić kogoś za taki stan, czy nie mówić o tym. Możemy też z tego czasem zażartować i mam wrażenie, że tak to zostało odebrane. To są moje marzenia. Chcę w Olsztynie stadionu, gdzie będą rozgrywane, może nie mecze ligi mistrzów, ale przynajmniej na ekstraklasowym poziomie. Tak do tego podchodzę. Chcę iść, rozmawiać i realizować określone cele, a nie biedować, bo tak jest albo nie mówić o tym, że coś źle wygląda jeżeli tak w rzeczywistości jest. Rozróżnijmy tu pewne kwestie. Nasza współpraca z OSiR-em jest wzorowa. Z pracownikami ośrodka, z dyrektorem Litwińskim. To nie jest ich wina i odpowiedzialność, że nie ma infrastruktury w mieście. Oni też zapewne chcieliby, by ta infrastruktura była i każdy mieszkaniec Olsztyna by chciał. Zakładam także, że pan prezydent by chciał, aby ta infrastruktura była. Tylko miasto postawiło na inne cele. Na tym cierpimy my i jeżeli jest nam z tego powodu ciężko, to możemy usiąść i płakać albo robić swoje rzeczy, ale też mówić o tym jakie są nasze problemy i wyzwania. To starałem się przekazać. Nasze marzenie, by ten stadion w końcu był. To jest jedyna inwestycja, której po tramwajach i Uranii będzie brakować w mieście. Stadion piłkarski w ośrodku wojewódzkim na te 12 tysięcy – jak chyba było w projekcie – musi być. Nie może być tak, że obiekt wygląda jak w połowie XX wieku. Mamy XXI wiek i chcemy, żeby to było na pewnym poziomie. Żebyśmy mogli normalnie oglądać mecze, zapraszać biznes i by rodziny z dziećmi mogły też przebywać w kulturalnych i normalnych warunkach. To korzyść dla wszystkich. Dla miasta, dla klubu, kibiców, młodzieży piłkarskiej.

Skoro marszałek Brzezin polubił twojego tweeta, to może sygnał, że ze stadionem będzie podobnie jak z Uranią? Znajdą się pieniądze, które zostaną w skarbcu perspektywy unijnej. Tylko, to dopiero za 6 lat.

– Wiadomo, że w tej nowej perspektywie, czy programie regionalnym, nie jesteśmy zaprojektowani jako inwestycja strategiczna. Musimy poczekać jeszcze te parę lat i może coś z tego będzie, ale zazwyczaj w tych perspektywach środki zostają. Mamy dwie ścieżki: krajową i regionalną. Będę chciał spotkać się z marszałkiem Brzezinem. Nie udało nam się porozmawiać na meczu Polska – Chile, gdzie miał być, ale zatrzymały go obowiązki. Z każdą władzą samorządową musimy rozmawiać, a marszałek na pewno będzie ważnym rozmówcą. Zaprosimy go oczywiście na mecz z Polonią Warszawa. Mam nadzieję, że coraz częściej władze samorządowe będą się pojawiały na meczu, bo były takie informacje, że ich nie zapraszamy. Na mecz z Kotwicą Kołobrzeg zaprosiliśmy przedstawicieli Urzędu Marszałkowskiego, Urzędu Wojewódzkiego, Starostwa Powiatowego, Urzędu Miasta i wszystkich radnych. Nikt się nie pojawił. Nie chcę, żeby to było źle odebrane. Ja nie mam zarzutu do tych osób, że się nie pojawiły, tylko stwierdzam fakt. Chcielibyśmy, żeby dla władz, największy klub w regionie był ważny. Możemy się nie zgadzać, mieć różną optykę, ale to jest nasze wspólne dobro. To nie jest typowy biznes, to własność wszystkich mieszkańców Olsztyna i chciałbym, żeby tak na to wszyscy patrzyli.

Pewnie, ale retoryka miasta jest taka, że skoro prywatny inwestor przejął klub jakiś czas temu, miasto go teoretycznie oddłużyło, to teraz Stomil powinien w tych kwestiach radzić sobie sam. Wydaje mi się też, że w świadomości mieszkańców takie postawienie sprawy zyskuje na popularności. Jakbyś na to odpowiedział?

– To tak nie działa. Mieliśmy bardzo dużo szczęścia, że był Michał Brański, który wkładał swoje środki do klubu. Policzyliśmy to ostatnio z prezesem Tymińskim, że tylko w sześciu przypadkach na poziomie centralnym, prywatny inwestor angażuje swoje środki w klub. 6 przypadków na 54 kluby. Więc to jest ewenement i byliśmy szczęściarzami, że mieliśmy inwestora, który swoje fundusze wkładał do klubu, gdzie jeszcze miasto dokładało swoje. Musimy zmienić myślenie, bo radni i prezydent uważali, że kwota 2 milionów rocznie, to była potężna kwota. Patrząc na zestawienie Deloitte’a, tylko z ostatniego roku, to była kwota niewielka. Rozumiem, że dla miasta to był ogromny wysiłek, tylko to jest suma powodująca, że dalej bylibyśmy w końcówce 1. ligi. Skra Częstochowa, która też miała trudności w otrzymaniu środków z miasta, dostała milion złotych, a my 44 tysiące i to z Urzędu Marszałkowskiego. Średnie dofinansowanie w tym zestawieniu to 4,5 miliona i mam wrażenie, że nie było tam jeszcze wszystkich aspektów związanych ze stypendiami i innymi dofinansowaniami. Ja jestem w stanie pokusić się o stwierdzenie, że średnia kwota, która była przekazywana do klubów 1. ligi to było jakieś 5,5 do 6 milionów. Drugi aspekt jest taki, że mamy przykłady, że wśród tych klubów, które wymieniam, wszystkie prywatne, może poza Bruk-Betem Termalicą, który jest klubem specyficznym, otrzymywały potężne dofinansowanie samorządowe. Gdynia czy Lublin to tylko dwa z przykładów. Tutaj zatem to nie ma znaczenia. Klub jest dobrem wspólnym. Miejski czy z udziałem inwestorów prywatnych. Wszystkie kluby dostają dofinansowanie samorządowe. Ten kierunek, w którym poszliśmy, czyli ulgi za użytkowanie, opłaty – super. Jeszcze na dniach jest kwestia rozmów na temat podgrzewania murawy, bo to jest też potrzebna nam ulga. Nas nie stać, żeby za to zapłacić, mówimy to otwarcie. Ulgi związane z korzystaniem z obiektów przez akademię. Wiem, że są problemy z interpretacją co do stypendiów. W innych miastach te stypendia są i nie ma z tym problemu. Wiadomo, jeżeli są trudności w wydatkach bieżących, to zawsze jest kwestia dokapitalizowania. Miasto wciąż jest udziałowcem klubu i tutaj też jest taka możliwość, jak działo się to przez ostatnie lata. Reasumując: bez znaczenia jest, kto jest właścicielem klubu. Ważne jest, czy klub realizuje misję społeczną, misję ważną dla mieszkańców i misję rozwoju też naszych najmłodszych w akademii. My to robimy.

Jak według Ciebie powinien wyglądać finał tego okresu zimowego. Gdy nie gramy w piłkę, ale właśnie walczymy o sponsorów, organizację i finanse. Co musi się stać, byś mógł powiedzieć, że jesteś w 100% zadowolony?

– Chciałbym dokończyć pracę nad wewnętrznymi obszarami funkcjonowania klubu. Tam jest jeszcze dużo do zrobienia i to jest coś, co ja chciałbym osobiście skończyć. Do tego kilku nowych sponsorów oraz jeden większy. Może nie strategiczny, ale znaczący. Chciałbym też ułożyć w tym czasie nasze relacje z miastem i opracować ten model postępowania. Wiem, że to jest trudne i jest mi strasznie przykro, że prezydent unika rozmowy ze mną. To jednak konieczne. Musimy rozmawiać, bo bez tego my nigdzie nie pójdziemy. Wierzę, że to się uda. Po czwarte, spotkanie wewnętrzne z kibicami, żeby oni starali się stworzyć tę społeczność, o której wcześniej mówiłem, bo wiem, że kibice mają swoje zdanie i bardzo dobrze. Będzie pewnie wiele sytuacji, w których będziemy się różnili, taka jest piłka nożna. Ale jest kilka kwestii, przy których musimy mówić jednym głosem dla dobra klubu. Możemy nie lubić danej osoby, mówić, że ten cel jest nierealny albo jakieś działania nie są właściwe, ale są tematy jak infrastruktura sportowa, wsparcie klubów przez miasto, pozyskiwanie nowych sponsorów, wsparcie dzieci w akademii, w których musimy być razem. Ja sobie nie wyobrażam, żeby kibic Stomilu Olsztyn nie chciał tych aspektów poprawić. One są fundamentalne dla każdego klubu i działają na rzecz jego rozwoju.

 

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej informacji

Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies.

Zamknij