Cały pierwszy zespół, wraz ze sztabem szkoleniowym, przebywa na kwarantannie. Skontaktowaliśmy się ze szkoleniowcem Stomilu Adamem Majewskim i porozmawialiśmy o obecnej sytuacji.

Czy sytuacja, która ma obecnie miejsce w Stomilu, wpłynie na formę piłkarzy?
– Sam do końca nie wiem. Myślę, że zawodnicy, wraz ze sztabem trenerskim, sami tego nie wiedzą. Zrobimy wszystko, aby ustosunkować się do tej sytuacji i być w jak najlepszej formie po przymusowej przerwie.

To, że piłkarze są teraz w domach, nie zwalnia ich od treningów?
– Oczywiście. Nie zwalnia to nikogo z obowiązku treningów indywidualnych. Jesteśmy zawodowcami. Piłkarze otrzymali dokładnie rozpisane jednostki treningowe, które będą wykonywać w miarę możliwości. Wiadomo, że są pewne ograniczenia, bo nie mogą opuszczać miejsca zamieszkania i wychodzić na zewnątrz. Chcemy ten czas wykorzystać na bardziej indywidualną analizę wideo i zwrócić uwagę na szczegóły oraz poprawę pewnych aspektów taktycznych. Reasumując, nie obawiam się w ogóle o sumienność i realizację, bo mamy ambitną, pracowitą drużynę.

Paradoksalnie, koronawirus w Stomilu pojawił się podczas dwutygodniowej przerwy w rozgrywkach. Możemy tu mówić o odrobinie szczęścia?
– Patrząc na to w ten sposób, to, być może, tak. Szczęście w nieszczęściu, że obecnie jest dwutygodniowa przerwa. Trafiło do nas w trakcie rundy kilku nowych zawodników, będących niekoniecznie w optymalnej formie. Chcieliśmy ten czas wykorzystać, aby doprowadzić ich do odpowiedniego stanu, aby cała grupa była na odpowiednim poziomie.

Czy tę przerwę możemy rozpatrywać dwojako? Nie możemy normalnie trenować, ale zawodnicy lekko kontuzjowani powinni wrócić po tej przerwie do grania.
– Tak, możemy tę przerwę potraktować dwojako. Stracić mogą zdrowi zawodnicy, lecz na pewno zyskają piłkarze kontuzjowani. Każda przerwa spowoduje to, że będą mieli bliżej do dołączenia do zespołu. Mamy kilku zawodników. Mam na myśli, na przykład, Sama van Huffela, który, mam nadzieję, będzie już grać. Są duże szanse, że Janusz Bucholc będzie bardzo blisko gotowości do występów. Z Rafałem Remiszem oraz Jakubem Tecławem, sprawa jest jeszcze trochę skomplikowana.

Złapaliśmy serię pięciu meczów bez porażki. Jak można utrzymać ten trend po zawirowaniach, jakimi są przerwy w treningach?
– Pięć meczów bez porażki to nie jest przypadek. Chcielibyśmy podtrzymać tę passę jak najdłużej. Jesteśmy ambitni i będziemy dążyć do tego, aby wygrywać jak najwięcej spotkań, a nie zadowalać się tym, że nie przegrywamy. Mam nadzieję, że stworzymy zespół, który, w niedalekiej przyszłości, będzie w stanie powalczyć o wyższe cele, niż spokojne utrzymanie.