W meczu 28. kolejki Fortuna 1 Ligi zmierzyliśmy się z TS Podbeskidziem Bielsko-Biała. Po samobójczym trafieniu Mateusz Bondarenki oraz golu Danielaka przegraliśmy z liderem i z dalekiego wyjazdu wracamy bez punktów.

  •  TS Podbeskidzie Bielsko-Biała – Stomil Olsztyn 2:0 (0:0)

1:0 – Bondarenko – sam. (58), 2:0 – Danielak (63),

Stomil: Skiba – Bucholc, Bondarenko, Biedrzycki, Straus, Carolina – Hinokio, Tecław (64 Kuban), Hajda (64 Siemaszko), van Huffel (76′ Lech) – Sobczak

Podbeskidzie: Polacek – Jaroch, Komor, Osyra, Gach – Danielak (80′ Rzuchowski), Figiel, Nowak, Laskowski (59 Sopoćko), Sierpina – Biliński (70′ Roginić)

Żółte kartki: Komor – Carolina, Bucholc, Bondarenko

Do meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała przystąpiliśmy w nieco innym składzie, niż do spotkania z Wigrami Suwałki. Po przerwie spowodowanej żółtymi kartkami, do wyjściowego składu wrócił Szymon Sobczak, który zajął miejsce Artura Siemaszko, a w obronie, za Serafina Szotę zagrał Mateusz Bondarenko.

Już w pierwszej akcji meczu, w dobrej sytuacji znalazł się Szymon Sobczak. Długą piłkę w pole karne gości zagrał Carolina, a błąd obrońcy Podbeskidzia próbował wykorzystać nasz napastnik. Niestety piłka po jego strzale minęła bramkę gospodarzy. I była to w zasadzie jedyna groźna sytuacja, jaka została stworzona przez obydwa zespoły w pierwszym kwadransie meczu. Gra w tym czasie toczyła się głównie w środku pola, a większość akcji kończyła się albo niecelnymi dośrodkowaniami, albo ataki były neutralizowane przed polem karnym Stomilu lub Podbeskidzia.

W dwudziestej trzeciej minucie meczu Biliński próbował zaskoczyć Piotra Skibę uderzeniem ze skraju pola karnego, natomiast strzał okazał się niecelny. W trzydziestej minucie meczu znów zrobiło się niebezpiecznie pod naszą bramką. Tym razem dobrze z rzutu rożnego dośrodkował Sierpina, a strzelał głową Laskowski. Piłka poszybowała jednak ponad bramką. Po chwili Podbeskidzie miało jeszcze rzut wolny z prawego sektora boiska, ale nasi defensorzy bez problemu wybili futbolówkę.

W trzydziestej piątej minucie meczu mogło być 1:0 dla gospodarzy. Podopieczni Krzysztofa Brede wyprowadzili dobry kontratak, ale na szczęście centrę Nowaka przeciął w ostatniej chwili Hinokio. W czterdziestej czwartej minucie meczu piłkę w polu karnym otrzymał Sobczak. Nasz napastnik próbował odwrócić się z piłką, ale mocno naciskał go obrońca Bielszczan, który przejął futbolówkę. Choć nasi zawodnicy sugerowali sędziemu, że nie było to czyste zagranie, gwizdek arbitra milczał.

W drugiej połowie mecz nieco się ożywił. Cały czas brakowało jednak strzałów. Niebezpiecznie zrobiło się dopiero w pięćdziesiątej piątej minucie. Piłkę wrzucił z autu Bucholc, zabrał się z nią Hinokio, przedryblował kilku obrońców i oddał strzał na bramkę Polacka, ale lepszy okazał się bramkarz Podbeskidzia i mieliśmy jedynie korner. Stały fragment gry nie przyniósł jednak zagrożenia.

W pięćdziesiątej ósmej minucie spotkania szybki kontratak przeprowadzili gospodarze. Płaskie dośrodkowanie przeciął jednak Skiba, ale piłka odbiła się jeszcze od Mateusza Bondarenki i wpadła do naszej bramki. Pięć minut później kolejny groźny atak Podbeskidzia. Dobrze dośrodkował Nowak i niepilnowany Danielak, strzałem głową podwyższył prowadzenie.

W siedemdziesiątej minucie mogliśmy zdobyć bramkę kontaktową. Po dobrym dryblingu Hinokio zagrał piłkę do Siemaszki, ten podholował nieco futbolówkę, ale jego strzał w ostatniej chwili zablokował Komor i wynik pozostawał bez zmian. Siedem minut później rozegraliśmy kolejną dobrą akcję. Tym razem po wymianie kilku szybkich podań strzelał wprowadzony chwilę wcześniej Lech, ale jego uderzenie było zbyt lekkie.

Olsztynianie do ostatnich minut walczyli choć o honorowe trafienie, ale niestety tego dnia nie udało się pokonać Polacka. Z dalekiego wyjazdu wracamy zatem bez punktów. Kolejne spotkanie rozegramy już w czwartek (02.07 godz. 20:40). Przed własną publicznością zmierzymy się z Olimpią Grudziądz.