W przedostatnim meczu 1/8 Totolotek Pucharu Polski Stomil Olsztyn zmierzył się na wyjeździe z Miedzią Legnica. Po emocjonującym meczu zakończonym serią rzutów karnych do ćwierćfinału awansowała Miedź Legnica.

  • Miedź Legnica – Stomil Olsztyn 1:1 (0:0)

Rzuty karne: 4:3

Bramki: 0:1 – Sobczak (k) (57) 1:1 – Makuch (90+2)

Stomil Olsztyn: Leszczyński –  Bucholc, Tarasenko, Biedrzycki, Kuban, – Niedziela (36 M. Gancarczyk), Tecław (98 Pałaszewski), Hajda (80 W. Gancarczyk), Molloy – Sobczak (84 Lech), Siemaszko

Miedź Legnica: Załuska – Pikk (119 Warcholak), Bartczak, Byrtek, Zieliński – Śliwa (78 Makuch), Purzycki, Sabala, Danielewicz (60 Kort), Marquitos – Łukowski (66 Ojamaa)

Żółte kartki: Hajda, Leszczyński (Stomil) – Danielewicz, Sabala, Purzycki, Byrtek, Pikk (Miedź)

Sędziował: Artur Aluszyk

Widzów: 2 964


W porównaniu z ostatnim, zwycięskim spotkaniem przeciwko Jastrzębiu, trener Piotr Zajączkowski dokonał kilku korekt w składzie. Jakuba Mosakowskiego na środku obrony zastąpił Oleg Tarasenko, a na lewą stronę defensywy wrócił Lukas Kuban, który zajął miejsce Mateusza Gancarczyka. W linii pomocy szkoleniowiec nie wprowadził żadnych zmian, podobnie jak w ataku, gdzie wspólnie zagrali Sobczak i Siemaszko.

W pierwszych minutach czwartkowego spotkania dłużej przy piłce utrzymywała się Miedź, ale to Stomil miał lepszą okazję do strzelenia bramki. Już w trzeciej minucie meczu dobrze z rzutu rożnego dośrodkował Siemaszko. Niestety piłkę zdołali wybić legniczanie i nie udało się otworzyć wyniku. Kilka minut później dwukrotnie strzałem z dystansu, bramkarza gospodarzy próbował zaskoczyć Molloy, ale najpierw piłka poleciała wysoko ponad bramką, a przy drugiej próbie zdołał złapać ją Załuska.

Swoje akcje konstruowała również Miedź. Ataki legniczan napędzał głównie Marquitos, ale w dobrej dyspozycji byli defensorzy Stomilu. Olsztyńscy obrońcy umiejętnie się ustawiali i dobrze skracali pole gry, a to przynosiło efekty. W drugiej części pierwszej połowy tempo gry nieco spadło. Gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska, choć nieznaczną przewagę miała „Miedzianka”. Niewiele jednak z tego wynikało, bo albo gospodarze oddawali zbyt lekkie lub niecelne strzały z dystansu, albo zagrożenie neutralizowali nasi zawodnicy.

W czterdziestej minucie gry dobrą okazję mieli szanse stworzyć sobie olsztynianie. Hajda dobrze doskoczył do Marquitosa, odebrał mu piłkę i szybko przedostał się w pole karne gości. Niestety jego podanie na lewą stronę do Sobczaka było niedokładne i napastnik niewiele mógł zrobić. Miedź próbowała odpowiedzieć w dwie minuty później. Po wymianie kilku podań, piłkę w polu karnym otrzymał Danielewicz, który oddał strzał na bramkę Leszczyńskiego, ale ten bardzo dobrze spisał się między słupkami. Kilka minut później sędzia zakończył pierwszą odsłonę spotkania, a zawodnicy, przy bezbramkowym remisie, udali się do szatni.

Drugą połowę lepiej otworzyli legniczanie. Już w czterdziestej ósmej minucie w pole karne piłkę wstrzelił Łukowski. Futbolówka przeszyła całą szerokość pola karnego Biało-Niebieskich i na szczęście żaden z piłkarzy Miedzi, nie zdołał przeciąć dośrodkowania i skierować piłki do bramki.

W pięćdziesiątej piątej minucie gry, po wcześniejszym zamieszaniu w polu karnym gospodarzy, sędzia Aluszyk podbiegł do monitora i skorzystał z systemu VAR. Po chwili wszystko było jasne – za faul na Szymonie Sobczaku arbiter wskazał na jedenasty metr i olsztynianie mieli rzut karny. Do piłki podszedł sam poszkodowany i… bardzo mocnym strzałem, pewnie pokonał Łukasza Załuskę!

Już chwilę później mogło być 2:0. Wszystko za sprawą Artura Siemaszko, który najpierw przedryblował jednego z obrońców na lewej stronie placu gry, następnie wpadł w pole karne i huknął na bramkę Miedzi. Niestety piłka poszybowała tuż ponad bramką. W sześćdziesiątej minucie gry niebezpiecznie zrobiło się pod naszą bramką, ale po dośrodkowaniu piłki nie sięgnął Sabala i futbolówka minęła bramkę Leszczyńskiego.

Druga połowa to zdecydowanie większa porcja emocji i wymiana ciosów z obu stron. W sześćdziesiątej ósmej minucie groźnie z dystansu strzelił Kort, ale świetnie obronił Leszczyński. Chwilę później atakował już Stomil. Zagranie Hajdy do Siemaszki, strzał z ostrego kąta i końcówką buta Załuska uchronił Miedź od utraty drugiego gola. Dobijał jeszcze Gancarczyk, ale jego uderzenie zostało zablokowane i skończyło się na rzucie rożnym. Po dośrodkowaniu i zamieszaniu w polu karnym faulowany został bramkarz gości i dopiero wtedy zdołali oni oddalić zagrożenie.

Piłka w pole karne legniczan wróciła jednak jak bumerang. Na własnej połowie przejął ją doskonale dysponowany tego dnia Hajda, szybkie rozegranie i strzał Siemaszki niestety w poprzeczkę. Finalizować akcję ponownie próbował jeszcze Gancarczyk, ale ostatecznie nie udało wpakować się piłki do siatki.

W osiemdziesiątej piątej minucie znów „zagotowało się” w polu karnym gospodarzy. Olsztynianie wyprowadzili szybką kontrę, która zakończyła się dośrodkowaniem Molloy’a i dobrym strzałem wprowadzonego chwilę wcześniej Lecha. Doskonale w bramce spisał się jednak bramkarz rywali i odbił piłkę, a po chwilę wyłapał również dobitkę doświadczonego pomocnika Stomilu.

W ostatnich minutach spotkania inicjatywę przejęli przeciwnicy, którzy za wszelką cenę dążyli do strzelenia wyrównującej bramki. I niestety udało się to w drugiej minucie doliczonego czasu gry. Marquitos precyzyjnie dośrodkował z prawej części boiska, a akcję głową sfinalizował Makuch.

Po kilku minutach mogło być już 2:1 dla Miedzi, bo piłka wpadła do naszej bramki, ale sędzia dopatrzył się spalonego i dalej był remis. Po chwili sędzia gwizdnął po raz ostatni w drugiej połowie i czekała nas trzecia dogrywka Stomilu w tej edycji rozgrywek Pucharu Polski.

Ta rozpoczęła się od strzału Marquitosa zza linii pola karnego, ale uderzenie było niecelne. Po trzech minutach odpowiedział Lech, ale piłkę złapał Załuska. W sto czwartej minucie ponownie bardzo niebezpiecznie było w polu karnym Biało-Niebieskich. Podopieczni Dominika Nowaka dobrze rozegrali piłkę przed naszym polem karnym i w ostatniej chwili spod nóg napastnika futbolówkę wybił Pałaszewski. W jednym z ostatnich ataków pierwszej części dogrywki, doskonałą okazję miał jeszcze Molloy, ale po zrobieniu sobie miejsca w szesnastce przeciwnika i oddaniu strzału, doskonale w bramce zachował się Załuska i obronił strzał.

Po zmianie stron ponownie lepiej zaczęła „Miedzianka”. Znów za sprawą Marquitosa było niebezpiecznie w naszej szesnastce, ale na szczęście udało się wybić piłkę i zażegnać zagrożenie. Stomil „odgryzał się” w sto dziewiątej minucie. Podopieczni Piotra Zajączkowskiego ruszyli z kontratakiem, piłka trafiła do młodszego z braci Gancarczyków, a ten mocno wstrzelił piłkę w pole karne gości. Niestety żaden z naszych zawodników nie przeciął zagrania i piłka opuściła plac gry.  W sto dwunastej minucie powinno być 2:1 dla olsztynian. Znów dobry kontratak Stomilu, podanie Mateusza Gancarczyka do Artura Siemaszki, odegranie i strzał. Niestety wprost w bramkarza rywali. Po dwóch minutach odpowiedzieli legniczanie, ale dobrze z bramki wyszedł Leszczyński i w ostatniej chwili wybił piłkę spod nóg Sabali. Do końca meczu niewiele już się działo i wynik nie uległ zmianie. Oznaczało to, że kolejnego ćwierćfinalistę rozgrywek wyłoni seria rzutów karnych. Tę lepiej wykonywali zawodnicy Miedzi, którzy wygrali 4:3 i zameldowali się w kolejnej fazie Pucharu Polski.

Rzuty karne: Miedź Legnica 4:3 Stomil Olsztyn

Miedź Legnica:

Kolejka 1: Marquitos – gol

Kolejka 2: Sabala – obroniony

Kolejka 3: Warcholak – gol

Kolejka 4: Kort – gol

Kolejka 5: Bartczak – obroniony

Kolejka 6: Zieliński – gol

 

Stomil Olsztyn:

Kolejka 1: Lech – obroniony

Kolejka 2: Tarasenko – gol

Kolejka 3: Biedrzycki – gol

Kolejka 4: Molloy – pudło

Kolejka 5: Siemaszko – gol

Kolejka 6: W. Gancarczyk – pudło