Po spotkaniu Stomil Olsztyn – Radomiak Radom rozmawialiśmy z Jakubem Mosakowskim, który wskoczył w miejsce, zawieszonego za żółte kartki Wiktora Biedrzyckiego. Młodzieżowiec skomentował mecz oraz podsumował ostatnie kilka miesięcy.

Zremisowaliście 0:0 i jest to wynik, który chyba najbardziej cieszy obrońców.

— Osobiście cieszę się, że nie straciliśmy bramki, bo dawno nie było takiego meczu, ale brakuje punktów i na pewno to nie satysfakcjonuje drużyny. Moim zdaniem powinniśmy ten mecz wygrać i remis nas nie cieszy. 0:0 niby cieszy obrońcę, ale ten mecz mnie w ogóle nie cieszy, bo brakuje nam punktów i przydałoby się wygrać. Niestety takie jest życie, ale mam nadzieję, że w Jastrzębiu udowodnimy swoją wartość.

Zabrakło bramki, ale nie byliście stłamszeni przez Radomiaka, czyli trzecią drużynę ligi.

— Trochę nam zabrakło, ale jeśli chodzi o miejsce w tabeli, to my też byliśmy liderem miesiąc czy półtora temu. Miejsce nic nie pokazuje, tutaj gra się w piłkę i to była walka, z resztą jak w każdym innym meczu. To nic nie znaczy, że oni są trzeci w tabeli, bo wygramy kilka spotkań i też możemy być na trzecim miejscu. Niestety zabrakło nam dziś gola, przynajmniej jednego, żeby te 1:0 wygrać, a na pewno były ku temu szanse.

Wróciłeś do pierwszego składu i trochę musiałeś przepychać się z zawodnikami Radomiaka. Jak Ci się grało?

— Szczerze mówiąc, to pomyślałem sobie, że to jest moja szansa, żeby wskoczyć na dłużej do składu i może nie wszystko było idealne, ale starałem się, wkładałem nogę, głowę i mam nadzieję, że zostanie to docenione. Najważniejsze są punkty i na pewno nikt się nie obraża, że nie gra czy siedzi na ławce. Gramy, wszyscy jesteśmy drużyną i to jest najważniejsze. To jest kolektyw, a jak będzie kolektyw, to przyjdą też punkty.

Zagraliście ostatni mecz w tym roku przed własną publicznością. Jaka to była dla Ciebie runda?

— Na pewno chcieliśmy być w pierwszej szóstce, ale już wiemy, że to jest w tym momencie nieosiągalne. Trudno, ale mam nadzieję, że udowodnimy swoją wartość na wiosnę. Jeśli chodzi o mnie, to strzeliłem bramkę z Ruchem dającą nadzieję, bo gol na 3:3 w 119 minucie na pewno daje emocje i na pewno cieszę się z tej bramki. Mogę powiedzieć, że zagrałem kilka meczów i wiadomo, że chciałbym wystąpić we wszystkich, ale nie udało się. Nie mogę być do końca zadowolony, ale nie jestem też załamany, bo rozegrałem kilka spotkań, moim zdaniem na całkiem niezłym poziomie i mam nadzieję, że będę kontynuował tę serię.