Pojedynki Stomilu Olsztyn z Chojniczanką Chojnice to zawsze gwarancja emocji. Wystarczy choćby przypomnieć spotkanie z sezonu 2016/2017, podczas którego kibice zobaczyli 9 goli, a spotkanie zakończyło się wynikiem 5:4. W meczu ósmej kolejki Fortuna 1 Ligi nie było inaczej. Po emocjonującym spotkaniu Stomil pokonał Chojniczankę 3:1.

  • Chojniczanka Chojnice – Stomil Olsztyn 1:3 (1:1)

Bramki: 1:0 – Wachowiak (11), 1:1 – Lech (29), 1:2 – Siemaszko (70), 1:3 – Skrzecz (90+3)

Stomil Olsztyn: Skiba –  Bucholc, Tarasenko, Biedrzycki, Kubáň– Siemaszko (87’ M. Gancarczyk), Hajda, Pałaszewski, Lech (76’ W. Gancarczyk), Niedziela (46’ Skrzecz) – Sobczak

Chojniczanka Chojnice: Janukiewicz – Mudra, Michalski, Wołąkiewicz, Sylwestrzak – Wachowiak (68’ Żukowski),  Obročník, Wolski (81’ Conejo), Drozdowicz, Papikyan, Mikołajczak (56’ Kuzimski)

Żółte kartki: Mikołajczak, Sylwestrzak, Obročník (Chojniczanka Chojnice) Niedziela, Pałaszewski (Stomil Olsztyn)

Sędziował: Łukasz Szczech (Warszawa)

 

W porównaniu ze spotkaniem z Zagłębiem Sosnowiec, kadra Stomilu została nieco „przemeblowana”. Z powodu urazu Rafała Remisza i Jakuba Mosakowskiego zmiany dotyczyły głównie linii obrony. Do środka defensywy wrócił Oleg Tarasenko, obok którego zagrał Wiktor Biedrzycki. Miejsce 22-latka na pozycji środkowego pomocnika zajął Wojciech Hajda, który po raz pierwszy wyszedł w podstawowym składzie. 

W początkowych minutach meczu przeważał olsztyński Stomil. Już w trzeciej minucie nasi zawodnicy mieli dobrą okazję do otwarcia wyniku. Dwójkową akcję rozegrali Sobczak i Lech, która zakończyła się strzałem tego drugiego. Chojniczankę od utraty bramki uratował bramkarz do spółki z obrońcą, Sewerynem Michalskim i niestety skończyło się jedynie na rzucie z autu. 

W kolejnych minutach mieliśmy podobny obraz gry. Biało-Niebiescy prowadzili grę, a gospodarze liczyli na kontry. I niestety jedną z nich wykorzystali już w jedenastej minucie spotkania. Papikyan wpadł w pole karne i oddał mocny strzał na bramkę Skiby. Nasz bramkarz odbił piłkę, ale niestety nie miał już szans przy dobitce Krystiana Wachowiaka, który z kilku metrów skierował piłkę do bramki i było 1:0. 

W siedemnastej minucie spotkania doskonały atak przeprowadzili olsztynianie. Po zagraniu z głębi pola na skrzydle znalazł się Siemaszko, który dośrodkował w pole karne. Tam piłkę do Lecha strącił Sobczak, a doświadczony pomocnik pewnie wykończył akcję. Niestety sędzia dopatrzył się spalonego i wynik pozostawał bez zmian. Po dwóch minutach znów groźnie zaatakował Stomil. Dobrze grający w tym spotkaniu Siemaszko, oddał niebezpieczny strzał ze skraju pola karnego, ale dobrze w bramce spisał się Janukiewicz, który po chwili obronił jeszcze dobitkę Lecha. Kolejna akcja i kolejny dobry rajd z piłką Siemaszki. Płaskie dośrodkowanie skrzydłowego niestety nie znalazło celu i piłka przecięła jedynie pole karne gospodarzy. 

Stomil nie podłamał się jednak po kilku niewykorzystanych okazjach i w dwudziestej dziewiątej minucie w końcu udało się doprowadzić do wyrównania. Precyzyjnie z prawego skrzydła dośrodkował Janusz Bucholc, a w polu karnym znakomicie odnalazł się Grzegorz Lech, który strzałem głową pewnie umieścił futbolówkę w bramce i było 1:1. 

W trzydziestej siódmej minucie doskonały kontratak wyprowadził Stomil, ale dośrodkowanie Niedzieli udało się zablokować Wołąkiewiczowi. W kolejnych minutach atakowała raz jedna, a raz druga drużyna. Niewiele jednak z tego wynikało, bo akcje neutralizowane były zazwyczaj jeszcze przed polem karnym. Do końca pierwszej połowy gry wynik nie uległ już zmianie i do przerwy było 1:1. 

Od początku drugiej część gry na placu gry zameldował się Oktawian Skrzecz, który zajął miejsce Bartłomieja Niedzieli. Chojniczanka po przerwie zameldowała się na boisku w niezmienionym składzie. 

Po zmianie stron najpierw kilka akcji rozegrała Chojniczanka, ale wraz z upływem czasu znów coraz bardziej do głosu dochodził Stomil. W akcjach obu drużyn brakowało jednak precyzji, bo albo podania były niecelne lub akcje przerywali przeciwnicy, albo strzały były mocno niecelne. 

Wynik meczu mógł ulec zmianie w 56 minucie gry. Dobry strzał oddał Drozdowicz, ale świetnie obronił go Skiba i mieliśmy rzut rożny. Po dośrodkowaniu i zamieszaniu w polu karnym ponownie w doskonałej sytuacji znalazł się Drozdowicz, który oddał bardzo mocny, ale i bardzo niecelny strzał nad naszą bramką.  

Po kilkunastu spokojniejszych minutach doskonałą akcję rozegrał Stomil. Olsztynianie wyszli z szybkim kontratakiem, Sobczak podał piłkę do Siemaszki, który doskonale, kierunkowo przyjął piłkę i oddał strzał obok bezradnego Janukiewicza. Za sprawą doskonale dysponowanego tego dnia naszego wychowanka Stomil prowadził od siedemdziesiątej minuty 2:1.

Po chwili mogło być już 2:2, ale kolejny raz doskonale w bramce spisał się Skiba, który obronił strzał Żukowskiego. Stomil groźną akcję rozegrał w siedemdziesiątej dziewiątej minucie gry. Atak naszego zespołu zakończył się mocnym strzałem Sobczaka, ale ofiarnie zablokował go Wołąkiewicz. 

W ostatnich minutach spotkania dłużej przy piłce utrzymywali się gospodarze, a Stomil cierpliwie czekał na możliwość skontrowania rywala. I udało się to w doliczonym czasie gry. W dziewięćdziesiątej trzeciej minucie gry olsztynianie przejęli piłkę przed własnym polem karnym, Pałaszewski zagrał do Mateusza Gancarczyka, a ten doskonale dostrzegł Oktawiana Skrzecza. Debiutant znalazł się w pozycji sam na sam, przebiegł kilkadziesiąt metrów i pewnym strzałem podcinką pokonał golkipera gości. 

Po dwóch minutach sędzia Szczech zakończył spotkanie i trzy punkty jadą do Olsztyna.