Po meczu Warmia Olsztyn – Stomil II Olsztyn porozmawialiśmy krótko z Mateuszem Cetnarskim. 

To nie było łatwe spotkanie. Derby rządzą się swoimi prawami i dziś to było widać.

— Na pewno. Byliśmy zdziwieni, bo Warmia przegrała dwa pierwsze spotkania. My swoje dwa mecze wygraliśmy. Wygraliśmy też w sparingu z nimi przed ligą, ale to na pewno bardzo dobry zespół z młodymi zawodnikami i z potencjałem. W pierwszej połowie mieliśmy swoje sytuacje i mogliśmy spokojnie doprowadzić do remisu albo wyjść na prowadzenie, ale taka jest piłka i te sytuacje się zemściły. To jest dopiero początek sezonu, trzeba grać dalej i zbierać punkty. 

Walki nie można Wam odmówić, ale czego zabrakło, żeby doprowadzić do remisu?

— Skuteczności. Warmia dobrze się broniła. Ustawiła się na trzydziestym metrze i może zabrakło strzałów z dystansu. Chyba za bardzo próbowaliśmy wjechać z piłką do bramki. Później się otworzyliśmy, Warmia wyprowadziła kontrę i strzeliła na 2:0, ale ta bramka jest mało ważna, bo tak naprawdę powinniśmy wcześniej wyrównać, a nawet wyjść na prowadzenie w pierwszej połowie, ale gratuluje. 

Zagrałeś ostatnio w rezerwach, dziś podobnie. Wczoraj kilka minut z Odrą, ale pewnie liczysz na to, że będzie ich znacznie więcej na pierwszoligowych boiskach?

— Trener za dużo nie zmieniał po ostatnim zwycięstwie z Jastrzębiem. Wiadomo, jest rywalizacja na treningach dosyć mocna. Po to są te mecze w czwartej lidze. To nie jest żadne zesłanie, a mecz uzupełniający. Ja to traktuję poważnie i schodzimy tam, pomagamy czwartoligowej drużynie, młodym zawodnikom, bo po to też tutaj jesteśmy. Ogrywamy się, bo każdy musi być, jak to się mówi w żargonie piłkarskim, pod prądem. Tych meczów do końca jest bardzo dużo więc zaraz będzie taka sytuacja, że ktoś musi wskoczyć i musi grać, więc spokojnie czekam na swoją szansę.