Wywiadem z Arturem Siemaszko rozpoczynamy nowy cykl na naszym portalu. W „Rozmowach cotygodniowych” będziecie mogli bliżej poznać naszych zawodników. W pierwszej części napastnik Stomilu Olsztyn opowiedział nam m.in. o zawieszeniu rozgrywek spowodowanym pandemią, przygotowaniach do ich wznowienia oraz o tym, jak spędzał czas wolny w trakcie przerwy od ligi.

Po kilku tygodniach przerwy wróciliście do treningów w grupie. Mocno Ci tego brakowało?

— Bardzo brakowało mi wspólnych treningów i rywalizacji, ale myślę, że każdy z zawodników miał podobnie. Każdemu brakowało tej piłki.

W trakcie przerwy na pewno się nie nudziliście. Dostaliście rozpiski treningowe i trzeba było sobie radzić. Była to jednak dość nietypowa sytuacja. Jak Ci się pracowało?

— Był to okres, w którym trzeba było podtrzymać to, co wypracowaliśmy w okresie zimowym. Każdy z nas starał się to robić, ale takie trenowanie i chowanie się po lasach nie było komfortowe. Teraz jest już inna sytuacja.

Jesteś człowiekiem, który pracuje wyjątkowo dużo. Często trenujesz indywidualnie, więc dla Ciebie musiał to być szczególnie trudny okres.

— Powiem szczerze, że szlag mógł człowieka trafić, bo nie było co ze sobą zrobić. Później już śmialiśmy się z dziewczyną, że mogę otwierać siłownię w domu, bo tyle tych ciężarów nazamawialiśmy. Jakoś sobie poradziliśmy, ale to prawda – pracy się nie boję i jak jest wszystko pootwierane, to na pewno jest jej sporo. Teraz powoli, można już wracać na odpowiednie tory.

W czasie kwarantanny trenowaliście, ale tego wolnego czasu z pewnością było zdecydowanie więcej niż zwykle. Co robiłeś w tym czasie i jak go spędzałeś?

— Spędzałem go z dziewczyną, ale mieliśmy też sporo innych zajęć, takich jak m.in. remont mieszkania. Tak naprawdę ten wolny czas też się przydał, bo mogliśmy wszystko zaplanować.

Pierwszy tydzień treningów w grupie już za Wam. Jaki to był tydzień? Raczej luźne wejście w rytm czy od razu praca na pełnych obrotach?

— Według mnie było to od razu wejście na pełne obroty, bo tego czasu tak naprawdę nie jest zbyt wiele i tak musiało być. Z takich obciążeń zejdziemy pewnie dopiero tydzień przed pierwszym meczem. Tak jak powiedziałem, to musi być mini obóz z racji tego, że zaraz są mecze i będziemy grać co trzy-cztery dni. Każdy z nas musi być gotowy na to, żeby nikt nie doznał poważny urazów.

Tak jak powiedziałeś, po wznowieniu rozgrywek, będziecie grać praktycznie co 3 dni. Czy to duży problem? Jaka będzie recepta, żeby poradzić sobie ze sporym zmęczeniem i długimi podróżami?

— Na pewno będzie to fajny sprawdzian. Będzie można porównać się do Anglii czy do innych, wielkich lig. Jak sobie z tym poradzić? Ciężko powiedzieć. Każdy musi podejście do sprawy indywidualnie, bo kluczowa będzie regeneracja po meczach, odżywianie, sen. Tak naprawdę nie będzie czasu na świętowanie po zwycięstwie czy smutek po porażce, bo zaraz będzie kolejny mecz. Będzie trzeba zbierać się do kupy czy nie odrywać się od ziemi i rozgrywać kolejne spotkania.

Obecne przygotowania wydają się być kluczowe, bo tego czasu na trening w trakcie rundy nie będzie zbyt wiele.

— Na pewno. Treningi na tę chwilę są bardzo ciężkie, nogi dostały swoje, ale tak musi być. One odpoczną bliżej meczów, gdy złapiemy świeżość. Wierzę, że każdy z nas będzie wyglądał dobrze fizycznie. Już tydzień trenujemy z piłkami, więc mam nadzieję, że piłkarsko też dojdziemy do takiego poziomu, jaki prezentowaliśmy w trakcie rozgrywek.

Jak będą wyglądały kolejne tygodnie przygotowań?

— Wiem, że będzie to już normalny mikrocykl. Taki, który przygotowuje nas do meczu. Tak musi być, bo ten już coraz bliżej. Ta objętość będzie się pewnie zmniejszała. Będziemy łapać dynamikę i świeżość.

Jak ta przerwa wpłynęła na Ciebie i na Twoją formę?

— Żeby powiedzieć coś o mojej formie, to musiałbym rozegrać ze trzy-cztery mecze. Ciężko powiedzieć. Pierwsze mecze pokażą, w jakiej tak naprawdę jestem formie i w jakiej formie jest drużyna. Na pewno poprzeczka jest wysoko postawiona, bo po ostatnich meczach wiem sam po sobie, że zagrałem dobrze, ale przede wszystkim wyglądałem dobrze fizycznie. Mam nadzieję, że praca, którą teraz wykonujemy, szybko przywróci te czasy, w których byłem w stanie w końcu biegać po dziewięćdziesiąt minut, wykonywać mnóstwo startów, sprintów i dryblować. Tego sam po sobie też oczekuję, po powrocie na boisko.

Twoim zdaniem przerwa będzie miała duży wpływ na rozgrywki? Czego się spodziewasz po powrocie?

— Przede wszystkim patrzę sam na siebie, bo pierwszy raz jest sytuacja, w której będziemy grali tak często. Zwracam uwagę na swoje zdrowie, żeby być dobrze przygotowanym na każdy mecz i dawać z siebie maxa. Jest naprawdę dużo znaków zapytania. Ja spodziewam się na pewno wygranych i dobrych występów, ale ciężko znaleźć kilka punktów, żeby powiedzieć czego oczekuję. Pierwsze mecze zweryfikują i odpowiedzą na wiele pytań.

Wiele wskazuje na to, że kluczowa może być długa ławka rezerwowych. Obecnie rywalizacja o miejsce w składzie Stomilu jest jednak naprawdę duża.

— Dokładnie! Jest też aspekt zmian i każdy wie doskonale, że będzie bardzo przydatny dla drużyny i wszyscy bardzo ciężko pracujemy na treningach. Każdy chce się pokazać i dostać swoją szansę. Trener na pewno ma niejedną zagwozdkę. Ja się cieszę, że jestem zawodnikiem i muszę tylko argumentować swoją pozycję w pierwszym składzie, a trener ma na pewno ból głowy, bo nie jeden zawodnik chce grać. Wszyscy mamy dwa tygodnie, zaraz zaczną się mecze i ten skład, który dostanie szanse, będzie mógł się na dłużej utrzymać. Mecze są co trzy dni i te zmiany będzie tak naprawdę ciężko zrobić, jeśli coś nam wyjdzie. Kluczem do tego wszystkie będzie zdrowie każdego z nas.

Przed zawieszeniem ligi rozegraliście tylko dwa mecze. Można zatem powiedzieć, że runda zaczyna się od początku. Jaka zatem ona będzie dla Stomilu i jaki stawiacie sobie cel?

— Tamte spotkania na pewno idą już troszeczkę w niepamięć, bo teraz wszystko zaczyna się od nowa. Meczów nie jest wiele i dobre wejście po przerwie, zdobycie pełnej puli punktów, daje nam nadzieję na bycie wysoko w tabeli. Wygrana z Chrobrym na pewno jest nam potrzebna, ale też na pewno napędzi ona cały zespół do tego, żeby dalej punktować. Później są kolejne mecze w krótki odstępie czasu i zwycięstwo może nas naprawdę napędzić. Niestety działa to też w drugą stronę i trzeba brać też ten gorszy scenariusz i nie możemy pozwalać sobie na porażki, bo czasu na odrabianie strat będzie bardzo mało. Myślimy jednak optymistycznie i na pewno wierzymy, że zaczniemy od zwycięstwa.

W tej rundzie zabraknie kibiców. Pewnie jak każdy zawodnik wolisz grać przy dużej publice, ale teraz będzie zupełnie pusto. Jak do tego podchodzisz?

— Nie ulega wątpliwości, że kibice są u nas dwunastym zawodnikiem i zawsze nas napędzali. Doping zawsze coś dawał i wnosił do grania. Według mnie kluczem będzie teraz nastawienie mentalne i mam nadzieję, że nie będę miał z tym problemu. Każdy z zawodników musi sobie wpoić, że mecze będą bez kibiców, adrenalinę będzie trzeba dostarczyć sobie samemu i zrobić tak, żeby gra wyglądała jak z kibicami.