W 3. Kolejce Fortuna 1 Ligi Stomil Olsztyn podejmował na własnym obiekcie GKS 1962 Jastrzębie. Było to pierwsze spotkanie Olsztynian przed własną publicznością w tym sezonie.

 

  • Stomil Olsztyn – GKS 1962 Jastrzębie 2:1 (1:0)

1:0 – Lech (26) (k), 2:0 – Pałaszewski (67), 2:1 – Wolniewicz (73) (k)

Składy:

Stomil: Skiba – Bucholc , Remisz, Tarasenko, Mosakowski, Siemaszko (46′ W. Gancarczyk), Pałaszewski (79 Głowacki), Biedrzycki, Lech, M. Gancarczyk, Sobczak.

GKS 1962 Jastrzębie: Drazik – Kulawiak, Wolniewicz, Jaroszek, Gojny , Adamek, Tront, Mróz (59 Norkowski ), Jadach , Skórecki (59 Bojdys), Adamek.

W porównaniu do poprzedniego meczu z Radomiakiem Radom, trener Piotr Zajączkowski dokonał dwóch zmian w składzie. Rafał Remisz zastąpił Wojciecha Dziemidowicza, a Maciej Pałaszewski Waldemara Gancarczyka. Początek spotkania prowadzony był w spokojnym tempie. Większość gry prowadzona była w środkowej części boiska, ale delikatną przewagę miał Stomil. Pierwszy groźny strzał na bramkę oddał jednak zawodnik GKS-u. W 8. minucie spotkania na pozycję sam na sam z Piotrem Skibą wyszedł Patryk Skórecki. Na szczęście piłka zatrzymała się na poprzeczce bramki.

Kilka minut później Stomil próbował odgryźć się Jastrzębianom. Z rzutu wolnego w środku boiska, szybką piłkę do Mateusza Gancarczyka zagrał Grzegorz Lech. Nie udało się jednak zaskoczyć defensywy gości i na tablicy wyników dalej było 0:0. Kolejną dobrą okazję do otwarcia wyniku „Biało-Niebiscy” mieli w 18 minucie meczu. Żaden z naszych piłkarzy nie był jednak w stanie przeciąć mocnego dośrodkowania z prawego sektora boiska. Chwilę później kolejna dobra akcja, strzał Lecha, ale znakomicie w bramce spisał się Grzegorz Drazik.

Następne minuty gry ponownie toczyły się głównie w obrębie środka pola i atakowała raz jednej, a raz druga ekipa. Niewiele jednak z tego wynikało. Dopiero w 24 minucie znów „zagotowało się” pod bramką GKS-u. Najpierw prawym skrzydłem akcję napędził Grzegorz Lech, a następnie odegrał do Sobczaka, któremu jednak nie udało się umieścić piłki w siatce.

W 26 minucie w końcu udało się Olsztynianom dopiąć swego. W pole karne wpadł Sobczak, który chwilę wcześniej przedryblował obrońcę gości i odegrał na 11 metr do Grzegorza Lecha, którego sfaulował Bartosz Jaroszka, za co obejrzał żółty kartonik, a sędzia podyktował rzut karny. Do piłki podszedł sam poszkodowany i pewnie umieścił piłkę w siatce.

Chwilę później mogło być już 1:1, ale piłka po strzale głową o centymetry minęła bramkę Piotra Skiby. W następnych minutach mieliśmy krótką wymianę ciosów. Za każdym razem brakowało jednak skuteczności. Po kilku groźniejszych akcjach gra się jednak uspokoiła. Dobrą okazję do podwyższenia wyniku Stomil miał dopiero w 41 minucie, gdy Mateusz Gancarczyk urwał się lewym skrzydłem. Tuż przed polem karnym próbował wyłożyć piłkę niekrytemu Lechowi, ale obrona GKS-u przecięła podanie. Chwilę później Olsztynianie znów dobrze wyszli z szybkim atakiem, ale nie udało się go zakończyć strzałem. W jednej z ostatnich akcji pierwszej części gry Jastrzębianie mogli doprowadzić do wyrównania, natomiast żaden z zawodników gości nie wpakował piłki do siatki po płaskim dośrodkowaniu. Jeszcze przed zejściem do szatni, żółtą kartką za faul ukarany został Rafał Adamek, a chwilę później arbiter zakończył pierwszą połowę i przy wyniku 1:0 zawodnicy zeszli do szatni.

Drugą połowę Stomil rozpoczął w nieco innym składzie. Artura Siemaszkę zastąpił Waldemar Gancarczyk. Drugą połowę lepiej rozpoczęli goście, którzy w 50 minucie mogli doprowadzić do wyrównania, bo błąd popełnili defensorzy naszego zespołu. Na szczęście obyło się bez konsekwencji i wynik nie uległ zmianie. W 54 minucie kolejny groźny atak wyprowadzili podopieczni Jarosława Skrobacza, ale gościom dalej brakowało skuteczności. Chwilę później dobrą akcję rozegrał Stomil. Na prawym skrzydle dwójkową akcję rozegrali Mateusz Gancarczyk i Maciej Pałaszewski, ale zabrakło dokładnego, ostatniego podania, które pozwoliłoby skierować piłkę do siatki rywali.

Gdy wydawało się, że przeważać zaczyna GKS, w 62 minucie meczu Stomil wyszedł z bardzo groźnym kontratakiem. Grzegorz Lech zagrał piłkę do Szymona Sobczaka, który przemknął prawym skrzydłem i wyłożył piłkę do niepilnowanego Mateusza Gancarczyka, któremu niestety nie udało się skutecznie wykończyć akcji.

Z bardzo groźną akcją w 68 minucie meczu wyszedł GKS Jastrzębie. Skończyło się jednak jedynie na rzucie rożnym, po którym Stomil wyszedł z zabójczym kontratakiem. Po przejęciu piłki starszy z braci Gancarczyków najpierw zagrał piłkę do Sobczaka, a ten najpierw zakręcił jednym z obrońców rywali, a następnie świetnie dograł piłkę do Macieja Pałaszewskiego, który mocnym uderzeniem umieścił piłkę w bramce i było już 2:0.

Już trzy minuty później mogło być 3:0, ale niestety okazało się, że Mateusz Gancarczyk był na spalonym i bramka nie została uznana. W 74. minucie meczu sędzia odgwizdał rzut karny i pokazał żółtą kartkę po zagraniu ręką Tarasanki. Po chwili strzał na gola zamienił Adam Wolniewicz i było już tylko 2:1.

Ostatni kwadrans regulaminowego czasu gry to głównie ataki przyjezdnych, ale dzielni bronił się Stomil. W 84 minucie meczu trener Zajączkowski musiał dokonać zmiany, bowiem urazu nabawił się Jakub Mosakowski. Jego miejsce zajął Wojciech Hajda. W końcowych minutach pojedynku już niewiele się działo. Jastrzębie dążyło do zdobycia wyrównującej bramki, ale Olsztynianie dobrze się bronili i wyprowadzali kontrataki. Po jednym z nich nasz zawodnik został ostro sfaulowany przez Adama Wolniewicza, za co został ukarany żółtym kartonikiem.

Do regulaminowych 90 minut arbiter Pskit doliczył aż 7 minut. Żadna z drużyn nie zdołała jednak wykorzystać tego czasu na zdobycie bramki i Stomil Olsztyn wygrał przy komplecie publiczności pierwsze spotkanie w tym sezonie 2:1.