Z 0:2 na 2:2 | Stomil Olsztyn - Puszcza Niepołomice 2:2

Fot. Paweł Piekutowski

Słaby początek i dużo lepsza gra w drugiej połowie - tak można określić grę Stomilu Olsztyn w meczu przeciwko Puszczy Niepołomice. "Duma Warmii" pod wodzą debiutującego w roli trenera Piotra Zajączkowskiego zremisował 2:2.

  • Stomil Olsztyn - Puszcza Niepołomice 2:2 (2:1)

0:1 - Czarny (5), 0:2 - Drzazga (21), 1:2 - Śledź (40), 2:2 - Tanczyk (89)

Stomil: Skiba - Bucholc, Sołowiej, Wełnicki, Kubáň, Kun, Trojak, Pa. Głowacki, Lech, Pi. Głowacki (66 Tanczyk), Śledź (83 Mętlicki).

Puszcza: Mleczko - Furtak, Czarny (17 Stępień), Stawarczyk, Mikołajczyk, Szczepaniak, Stefanik, Longinus Uwakwe, Tomalski (74 Orłowski), Żytek, Drzazga (86 Ryndak).

Żółte kartki: Kubáň, Kun - Stawarczyk, Orłowski.


Puszcza przed meczem w Olsztynie prezentowała następujący bilans meczów wyjazdowych: dwa zwycięstwa, cztery remisy i jedna porażka. Nasz zespół od 22. września, czyli wygranego meczu w Olsztynie z Odrą Opole, w każdym kolejnym ligowym meczu nie potrafił zyskać choćby punktu, a także strzelić bramki.  

Pierwszy gol w tym meczu padł w piątej minucie. Łukasz Furtak wrzucił piłkę z autu w pole karne na około dziesiąty metr, Tomasz Wełnicki wybił piłkę głową w okolice punktu z którego wykonuje się rzuty karne. Tam spod opieki obrońców uwolnił się Michał Czarny i strzałem tuż przy słupku dał swojemu zespołowi prowadzenie i jednocześnie było to pierwsze obrońcy Puszczy w tym sezonie. Bliski zablokowania tego uderzenia był Paweł Głowacki. Strzelec bramki opuścił w siedemnastej minucie boisko po starciu z Dominikiem Kunem w walce o piłkę. W dwudziestej pierwszej minucie konsternacja na trybunach. Piłkę spod własnej bramki wybił golkiper przyjezdnych Miłosz Mleczko. Jeden z defensorów gospodarzy będąc ustawiony pod słońce niefortunnie wybił piłkę tak, że dostała się na wysokości linii pola karnego pod nogi Krzysztofa Drzazgi. Strzał z pierwszej piłki napastnika trafił do siatki Piotra Skiby. 

Stracony drugi gol podbudował gospodarzy, którzy coraz częściej gościli pod bramką Puszczy. Na pięć minut przed końcem drużyna Piotra Zajączkowskiego wykorzystując błąd gości zdobyła gola kontaktowego. Nieudane rozegranie wyrzutu z autu przechwycili olsztynianie. Lukáš Kubáň z linii szesnastu metrów wybił futbolówkę jak najdalej zażegnując niebezpieczeństwo. Piotr Stawarczyk naciskany przez Grzegorza Lecha odegrał piłkę głową do Miłosza Mleczki. Zrobił to jednak zbyt lekko. Grzegorz Lech ruszył w kierunku bramkarza Puszczy, gdzie piłka po jego zagraniu trafiła pod nogi Rafała Śledzia i skierował ją do pustej bramki. Stomil dążył do remisu (m.in. dwie poprzeczki Dominika Kuna) i ten remis uzyskał. Gdy arbitrzy zastanawiali się nad tym, ile doliczyć należy do drugiej połowy spotkania nastąpiła trójkowa akcja Tomasz Wełnicki - Łukasz Sołowiej - Wołodymyr Tanczyk. Ten ostatni zawodnik - który wszedł w nieco ponad dwadzieścia minut wcześniej za Piotra Głowackiego - zwiódł na siedemnastym metrze Marcina Stefanika, przełożył piłkę na lewą nogę i uderzył w okolice okienka.