Przegrywamy w sparingu z Widzewem Łódź

Zdjęcie jest ilustracją do tekstu. Fot. Widzew TV

W Uniejowie formę Stomilu Olsztyn sprawdził wicelider III ligi, Widzew Łódź. "Duma Warmii" przegrała 0:2 po golach Demjana oraz Pieńkowskiego. Była to pierwsza porażka Stomilu w tym okresie przygotowawczym.

  •  Widzew Łódź - Stomil Olsztyn 2:0 (1:0)

1:0 - Demjan (25), 2:0 - Pieńkowski (54)

W 64. minucie Bartłomiej Niedziela nie wykorzystał rzutu karnego.

Widzew: 

I połowa: Humerski - Kozłowski, Kostkowski, Zieleniecki, Pigiel, Michalski, Kwiek, Kristo, Mąka, Demjan, Przybylski

II połowa: Wolański - Niedziela, Sylwestrzak, Miller, Zuziak, Jasiński, Kazimierowicz, Falon, Pieńkowski, Świderski, Stanek

Stomil: Miszczuk (Leszczyński 46) - Bucholc (Dzięcioł 46), Baranowski, Wełnicki, Szywacz (Dziemidowicz 46), Pa. Głowacki (W. Biedrzycki 46), Karankiewcz (I. Biedrzycki 67), Ziemann (Tanczyk 46), Lech (Dani Ramirez 46), Pi. Głowacki (Zając 46), Siemaszko (Zahorski 46)

Żółte kartki: Niedziela, Świderski - W. Biedrzycki


W czwartej minucie spotkania Stomil miał okazję do zdobycia pierwszego gola, ale Artur Siemaszko nie zdołał pokonać Macieja Humerskiego. Kilka chwil później Przerzut z lewego skrzydła na prawą stronę boiska do Janusza Bucholca. Wycofanie do Marcela Ziemanna przed pole karne, a następnie zagranie prostopadłe do Grzegorza Lecha. Grzegorz Lech z ostrego kąta próbował dograć do Artura Siemaszki, jednak dośrodkowanie nogą zablokował  Maciej Humerski. W jedenastej minucie zawodnicy "Dumy Warmii" dwukrotnie próbowali zagrozić bramce Widzewa. Nikt nie zamknął dośrodkowania Adriana Karankiewicza z bocznego sektora boiska oraz późniejszej próby centry Marcela Ziemanna. Później Widzew dwa razy próbował zaskoczyć Stomil poprzez rzuty rożne. Piłkę po dośrodkowaniu Damiana Mąki najpierw wybił poza plac gry Paweł Głowacki, a za drugim razem piąstkowaniem zażegnał niebezpieczeństwo Jakub Miszczuk. 

W dwudziestej piątej minucie drużyna Franciszka Smudy objęła prowadzenie. Jeden z piłkarzy Widzewa zagrał na lewą stronę do Marcina Pigla, który po chwili dośrodkował na pole bramkowe do Roberta Demjana. Widzewiak nie przyblokowany przez Tomasza Wełnickiego oraz Pawła Baranowskiego strzałem głową pokonał Jakuba Miszczuka. Przed końcem pierwszej części gry Stomil egzekwował rzut wolny. Wykonywał go Paweł Głowacki. Ostre dośrodkowanie, wyskoczył do piłki Adrian Karankiewicz, ale futbolówka po uderzeniu głową z kilku metrów poszybowała nad poprzeczką.

Po zmianie stron Widzew zdobył jeszcze jeszcze jedną bramkę. Rzut wolny z prawej części boiska, głębokie dośrodkowanie Bartłomieja Niedzieli w pole karne. Tam do piłki wyskoczył Marcin Pieńkowski podwyższając strzałem głową na 2:0. W sześćdziesiątej czwartej minucie RTS mógł prowadzić już różnicą trzech bramek. Po faulu na jednym z Widzewiaków sędzia Michał Grocki z Warszawy podyktował rzut karny dla trzecioligowca. Michał Leszczyński wyczuł intencję Bartłomieja Niedzieli, który uderzył w prawy dolny róg bramki Stomilu. Pod koniec spotkania doszło do kilku groźnych sytuacji. Na cztery minuty przed końcem rzut rożny dla Stomilu i po niej Marcin Stromecki strzałem głową o mało co nie pokonałby Patryka Wolańskiego. Chwilę wcześniej wymiana piłek pomiędzy Marcinem Stromeckim, Tomaszem Zahorskim, a Wołodymyrem Tanczykiem. Ten ostatni został powstrzymany w polu karnym Widzewa. 

 

Najpierw złe wybicie piłki sprzed własnego pola karnego wprost na zawodnika Widzewa. Łodzianie dośrodkowali z prawej strony i po strzale głową Kacpra Falona uratowała nas poprzeczka.