Niemoc trwa… | Stomil Olsztyn – GKS Katowice 0:1 (0:1)

Fot. Kacper Kirklewski

Atut własnego boiska nie pomógł dziś biało-niebieskim w zdobyciu jakichkolwiek punktów. Podopieczni trenera Kamila Kieresia przegrali trzeci mecz z rzędu, przez co dziewiąta porażka w sezonie spowodowała spadek na 17. lokatę w ligowej tabeli. Zwycięskiego gola dla GKS-u Katowice zdobył w 32. minucie Adrian Łyszczarz.

  • Stomil Olsztyn – GKS Katowice 0:1 (0:0)

0:1 - Adrian Łyszczarz (32)

Żółte kartki: Łukasz Jegliński (36), Paweł Głowacki (83), Grzegorz Lech (85) - Bartłomiej Poczobut (43’, Bartosz Śpiączka (62), Krzysztof Baran (88)

Stomil Olsztyn: Piotr Skiba – Jakub Mosakowski, Tomasz Wełnicki, Łukasz Sołowiej, Lukas Kubañ, Łukasz Jegliński (46 Marcin Stromecki), Paweł Głowacki, Wołodymyr Tanchyk (73’Tomasz Zając), Grzegorz Lech, Piotr Głowacki, Michał Góral (57 Dominik Kun).

GKS Katowice: Krzysztof Baran – Adrian Frańczak, Wojciech Lisowski, Rafał Remisz, Tymoteusz Puchacz, David Añón Gonzalez (59 Arkadiusz Woźniak), Bartłomiej Poczobut, Adrian Łyszczarz, Dominik Bronisławski (70 Kamil Kurowski), Adrian Błąd, Bartosz Śpiączka (80 Daniel Rumin).


 

Zarówno dla olsztyńskiego Stomilu, jak i GKS-u Katowice dzisiejsze starcie było niezwykle ważne, wręcz na wagę złota. Oba zespoły przechodzą dłuższy kryzys, z tegoż powodu plasują się w strefie spadkowej.

Na ten mecz trener Kamil Kiereś dokonał kilka istotnych roszad w składzie. W miejsce kapitana biało-niebieskich Janusza Bucholca został desygnowany do gry po raz pierwszy w tym sezonie Jakub Mosakowski. W środku pola Miłosza Trojaka i Marcina Stromeckiego zastąpili Paweł Głowacki i Łukasz Jegliński. W kadrze rywali także pojawiły się znajome olsztyńskim kibicom twarze. W wyjściowym składzie mecz rozpoczął Rafał Remisz, a na ławce zasiadł Grzegorz Piesio.

Spotkanie lepiej rozpoczęli goście, którzy już w ciągu pierwszych pięciu minut stworzyli sobie dwie dogodne sytuacje. W 4. minucie minimalnie niecelnie na bramkę Piotra Skiby uderzył z dystansu Adrian Błąd. Minutę później swoją szansę miał Bartosz Śpiączka, lecz strzałem głową także nie zdołał umieścić piłki w sieci.

Po raz kolejny w 12. minucie dał o sobie znać Błąd. Po wykonaniu pośredniego rzutu wolnego pomocnik popisał się atomowym uderzeniem z 25. metra. Na szczęście skutecznie, aczkolwiek z trudem, zdołał zainterweniować nasz bramkarz.

Najlepszą okazję na zdobycie gola piłkarze Dumy Warmii mieli w 19. minucie, kiedy to Wołodymyr Tanchyk z prawego skrzydła zdołał zgrać piłkę w szesnastkę gości do Michała Górala. Niestety, nasz młodzieżowiec podanie przyjął tyłem, czym tylko sobie utrudnił zadanie. Zanim rywale zdołali do niego doskoczyć, wycofał futbolówkę do wbiegającego w pole karne Grzegorza Lecha, a ten uderzył tylko prosto w bramkarza GieKSy.

W 32. minucie wynik spotkania otworzył Adrian Łyszczarz. Zawodnik gości ze statusem młodzieżowca sfinalizował akcję swojego zespołu po otrzymaniu piłki z głębi pola karnego przed 16. metr. Futbolówka po jego strzale odbiła się od słupka i wpadła do bramki za plecami interweniującego Piotra Skiby.

Zaledwie pięć minut później młody zawodnik katowiczan miał okazję na swoje drugie trafienie.  Przyjezdni w dziecinny sposób po akcji lewym skrzydłem zdołali się dostać w nasze pole karne. Do piłki dopadł Łyszczarz, lecz w ostatniej chwili jego strzał zablokował jeden z naszych obrońców. W konsekwencji goście zyskali po tej akcji tylko korner.

W drugiej połowie sytuacji podbramkowych z obu stron było jak na lekarstwo. Po przerwie pierwsi do ataku ruszyli gospodarze. Najpierw próbował Grzegorz Lech, który nieznacznie pomylił się po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, a następnie swoją szansę w 54. minucie miał Marcin Stromecki, lecz także zabrakło mu skuteczności.

Obraz drugiej części spotkania obfitował w sporą liczbę niecelnych podań i strat. Do końca meczu tylko dwukrotnie zdołali katowiczanie zagrozić naszej bramce, a dokładnie Adrian Błąd. Najpierw w 60. minucie oddał kolejny strzał sprzed pola karnego, który o włos minął lewy słupek bramki, a niespełna kwadrans później będąc w sytuacji sam na sam z naszym bramkarzem uderzył prosto w niego.

Po tym meczu czeka nas przerwa na kadrę. Zaległy mecz z najbliżej kolejki rozegramy 24 października przeciwko Bruk-Betowi Termalice w Niecieczy.